Czy warto inwestować w szkolenia?



Jedną z częstszych obiekcji jakie słyszę podczas rozmowy z przedsiebiorcami jest brak potrzeb w zakresie inwestycji w programy szkoleniowe. Ta informacja jest zazwyczaj odruchową reakcją obronną. Oznacza to nie mniej, nie więcej, że osoba ta nie chce w tym temacie rozmawiać lub po prostu obawia się, że będzie musiała podejmować jakieś decyzjie w tym zakresie, na które nie jest przygotowana.

W części przypadków jest to rzeczywiście reakcja obronna, którą łatwo rozbroić poprzez kilka wartościowych pytań. W zdecydowanej wiekszości jednak rozmówcy na prawdę tak myślą. Szkolenia - a po co mi to?


Jest wiele powodów, dla których właściciele firm z obszaru MŚP mają negatywnych stosunek do szkoleń.

Po pierwsze mogą nie mieć żadnej historii z tym związanej, a swoje firmy budowali intuicyjnie ( czasem z rewelacyjnym rezultatem ) i do pewnego poziomu ich rozwoju - nie czują, że to jest im potrzene.


Innym powodem może być brak znajomości swoich potrzeb i znalezienia tego odpowiedniego szkolenia, które przyniesie wypełnienienie konkretnej luki kompetencyjnej.


Jeszcze innym może być negatywne doświadczenie związane z wydaniem pieniędzy w przeszłości na szkolenie, które nic z punktu widzenia właściciela nie wnioslo do firmy.


Ostatnim ,może być po prostu brak środków, realny lub nie.


Jak to wygląda w twojej firmie?


Według Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiebiorczości, ponad 40 % przesiębiorców z obszaru MŚP nie ma strategii i długotrwalych planow rozwoju. Oznacza to ,że zajmują się głównie bieżącymi działaniami operacyjnymi. Nie mają czasu na to by zastanowić się nad zmianami jakie mają miejsce i możliwymi konsekwencjami dla ich firmy. 60 % z nich w zasadzie za cel obiera sobie utrzymanie się na powierzchni. Pomimo nawet dużych obrotów od bankructwa dzieli ich 1- 3 miesiące zastoju w generowniu obrotu.


Jak zatem wybrać najlepsze szkolenia? Czym się kierować przy wyborze firmy świadczącej takie usługi. Czy na pewno cena czyni cuda. Czy najepszym rozwiązaniem będą te najtańsze?


Brak znajomości potrzeb jest chyba największym zagrożeniem. Jeżeli wiemy, że coś boli, ale nie wiemy co, działamy po omacku, skutkiem czego może nas spotkać wielka niespodzianka, tam gdzie się jej nie spodziewamy.

Warto użyć prostych narzędzi diagnostyczych i przypatrzeć się na co tak na prawdę ludzie poświęcają czas. Ile jest marnowane, poprzez skupianie się na zadaniach nieistotnych, a jednocześnie zwlekanie z wykonywaniem tych które sa kluczowe.

Warto w tym zakresie po prostu porozmawiać z pracownikami i zapytać ich jak można ich wesprzeć? To jednak czeęto wymaga poprawy komunikacji i zbudowania zaufania, gdy chcemy otrzymać prawdziwy feeedbck na temat źródla problemu.


Negatywne doświadczenia są skutecznym hamulcem w wydawaniu pieniędzy na kolejne szkolenia. Warto by zadać sobie pytanie, czy poprzednie szkolenie było właściwie dopasowane do potrzeb? Czy wysłaliśmy na nie odpowiednie osoby? Co spowodowalo, że zmiany nie zostaly wprowdzone lub zostały wdrożone tylko w niewielkim stopniu?


Znam wlaścicieli, kórzy wydali setki tysięcy złotych na programy mające na celu wsparcie produkcji i po kilku miesiącach kosztownych prób ich wdrożenia, leżą na półce w biurze przezesa. Dlaczego tak się dzieje? Gdzie tkwił bląd?


Czy właściwe rozponałem potrzeby ? Może nie trzeba bylo inwestować w skomplikowane programy do zarządzania produkcją bardzo wielu zróżnicowanych modeli. Zamiast probować ogarnąć wielokrotne zmiany procesów i ustawień lini technologicznych może lepiej zainwestować w topowe szkolenia sprzedażowe, aby wytwarzać mniej różnorodne produkty, do lepiej skwalifikowanych partnerów i w lepszych cenach?

Często pomocne w dokonaniu takiego wyboru jest wsparcie ze strony zewnętrzengo specjalisty, który nie będąc emocjonalnie zangażowanym, potrafi doradzić zupełnie inne rozwiązanie prawdziwej natury problemu.


Czy współraca z takim zewnętrznym specjalistą też jest formą szkolenia? Oczywiście. Wiedzę możemy czerpać nie tylko na seminariach i warsztatach, ale wypracowywać rozwiązania wspólnie w oparciu o współpracę z konsultantem biznesowym.

Także dobrze przygotowany coach z doświadczeniem menadżerskim, który nie poda gotowych rozwiązań, ale w odpowiedni sposób naprowadzi zespól w fimie na najlepsze rozwiązania, jest często właściwym kierunkiem.


Brak środków może być pozorny. Wystarczy stanąć w prawdzie i zacząć liczyć prawdziwe koszty. NIe mówię tu o leasingach na auta dla zarzadu, czy nietrafione kampanie reklamowe. Trzeba liczyć to co jest ukryte. Ile zatem kosztuje mnie brak zmian? Ile kosztuje mnie utrzymywanie się takiej sytuacji przez kilka miesięcy lub lat? Czy wiem ile kosztuje mnie produkowanie nierentownych wyrobów? Ile kosztuje mnie zbyt niska marża albo trzymanie sie klientów, którzy dawno powini być wymienieni na lepszych.

Czy stać mnie na to by nie inwestować w szkolenia swoje i kluczowych osób?


Jest takie powiedzenie, że czy kogoś na coś stać to jest kwestia priorytetów.

Na koniec taka anegdota:


-Pewien dyrektor ds kadr pyta dyrektora ds rozwoju: A co jeżeli zainwestujemy w szkolenia, a pracownicy od nas odejdą? Na co dyrektor ds rozwoju odpowiedział: A co jeśli nie zaiwestujemy w ich rozwój, a oni u nas zostaną?


Ryba psuje sie od glowy. Czy nie warto zaczać od zmiany na samej górze? Jeżeli sam jako właściciel firmy, prezes zarządu nie mam świadomości co jest moim priorytetem, na czym powienienem się skupić, jak mogę wymagać tego od moich pracowników? Czy ja jestem na prawdę efektywny? I co oznacza efektywność w przypadku mojej firmy? Jak ją zmierzyć?


Co sądzisz o płatnych szkoleniach? Skomentuj poniżej.

O tym dlaczego nawet najlepiej dobrane szkolenie nie działają, napiszę w kolejnym poście. Dam też konkretne rowiązanie jak tego uniknąć.




0 wyświetlenia

© 2023 by James Consulting. Proudly created with Wix.com